poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdził 12

Kiedy weszłam było ciemno jedyne światło które to lampka pod którą babcia czytała. Podeszłam do niej przytuliłam a ona się troszkę przestraszyła. Uśmiechnęłam się i usiadłam na kanapie przytuliłam się do niej a babcia objęła mnie swoim ciepłym ramieniem.
-Co chcesz ?-Zapytała
-Nic przytulić się po prostu.
-OOH. A powiedz mi kim był ten chłopak.
-Chłopak ?-zapytałam zdziwiona.-Przecież ja u Niśki byłam.
-Sarah mnie okłamiesz przecież wiem co widziałam a widziałam sporo.
-No dobra to Harry.
-A kim on jest ?
-Moim chłopakiem-wymamrotałam nie zrozumiale.
-No dobrze a teraz idź spać. Dobranoc
-Dobranoc- powiedziałam i poszłam do łazienki zrobiłam co zawsze i poszłam spać

Następny dzień
Wstałam o ósmej i poszłam się ubrać w To zrobiłam makijaż i poszłam na śniadanie. Przy śniadaniu rozmawiałam z babcią o Harry'm. Opowiedziałam  jej wszystko od początku do końca. Babcia powiedział żebym zaprosiła go jutro na kolacje a ja stwierdziłam że do dobry pomysł.

Minęło trochę czasu od śniadania siedziałam w pokoju z Niśą gadałyśmy sobie o różnych rzeczach powiedziałam jej o Harry'm a ona o mi o Liam'ie. To jej chłopak od dwunastu godzin tak mi powiedziała.
-Ej ale ten Harry jest przystojny ?
-Niśka.
-No co tak się pytam.
-No i to jak...
-Masz zdjęcie ?
-Niestety nie.
-OOH szkoda. Dobra ja się zbieram musze iść pa.
-Paa wpadnij jeszcze. -powiedziałam. Siedziałam jakieś dziesięć minut sama i przyszła babcia poinformować mnie o tym że wychodzi do sklepu.  Więc sprawdziłam FB TT i te sprawy. Po pewnym czasie znudziło mi się to więc włączyłam TV akurat trafiłam na wiadomości.
-W okolicach Bleecker Street był wypadek. Pijany kierowca potrącił siedem osób. Cztery są w stanie krytycznym a trzy zginęły. Oto zdjęcia ze znalezionych dowodów tożsamości  ofiar.-I pokazano trzy zdjęcia na ostatnim była osoba podobna do mojej babci. Ale przecież jest wiele osób podobnych do siebie.-Oto imiona ofiar: Carmen Owen, Josh Fox i Rose Smith.- Na ostatnie imię się rozpłakałam pobiegłam po telefon i zadzwoniłam do babci. Nie odbierała szlag. Właśnie straciłam najbliższa mi osobę. Dlaczego co ja złego zrobiłam.  W ciąż powtarzałam to pytanie. Siedziałam sama w gorzkich łzach nagle zadzwonił telefon. Wstałam z nadzieją że to babcia myliłam się to Harry nie miałam ochoty z nikim rozmawiać więc się rozłączyłam.

Punkt widzenia Harry'ego.
Sarah nie odbierała  coś było nie tak ponieważ zawsze odbierała. Właśnie kończyłem prace więc poszedłem do szatni i się przebrałem. Wziąłem torbę  w której były moje rzeczy i poszedłem do recepcji się odmeldować. Wszedłem za ladę zobaczyć mój grafik.
-Nara Abby.
-Pa. EEH Harry uważaj...
-Na co ?
-Nie słyszałeś o wypadku ?
-Ne później zobaczę w internecie.-powiedziałem i wyszedłem. Wsiadłem do rozgrzanego samochodu i ruszyłem. Na każdej antenie mówili o wypadku nie przejmowałem  się bo przecież zdarzają się wypadki. Gdy dojechałem na miejsce poszedłem do Sary dała mi klucze więc wszedłem sam. Kiedy byłem w mieszkaniu zobaczyłem Sarę leżącą na łóżku całą zapłakaną. Podszedłem do niej i usiadłem na sowie.
-Co się stało ?-Zapytałem a ona tylko wstała, przytuliła się do mnie i zaczęła mocniej płakać. przytuliłem i dałem jej buziaka w czubek głowy.
-Ona umarła.-Wymamrotała a ja się przeraziłem.
-Kto ?-spytałem grzecznie.
-Babcia zginęła w tym wypadku on ją zabił.-I wszystko stało się jasne. Tak było mi jej żal a nic nie mogłem zrobić.
-Tak mi przykro. Co mogę dla ciebie zrobić ?
-Zostań proszę.-Powiedziała a ja spełniłem jej życzenie tak było mi jej szkoda...
----------------------------
Przepraszam że tak późno ale nie miałam internetu ale już wstawiam i jestem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz