piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 8

Razem z Harrym postanowiliśmy że obejrzymy grę o tron. Więc poszłam po laptopa i włączyłam pierwszy odcinek serialu. Nie które sceny były bardzo drastyczne ale Harry powiedział że jak będę się bała to użyczy mi swojego ramienia. A w niektórych momentach było mi to potrzebne. Ten wieczór był jednym z najlepszych nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Punkt widzenie Harry'ego
Byliśmy w trakcie oglądania trzeciego odcinka. Chciałem zobaczyć czy Sarah nie śpi okazało się ze się miliłem. Spała wtulona w moje ramie i   głową pomiędzy moją szują a barkiem. Wyglądała tak pięknie jej twarz oświetlała jedna malutka lampka. Miałem nie odpartą ochotę ją pocałować. Ale wiedziałem że to może zniszczyć naszą przyjaźń. Bo tylko w taki sposób mogłem byś blisko jej. A tak bardzo chciałem żeby była moja i tylko moja. Pocałowałem ją w czubek głowy i przykryłem ją kocem który leżał obok mnie. Chciałem poczekać kiedy się obudzi ale w końcu sam zasnąłem.

Punkt widzenie  Sary
Rano obudziłam się na sofie. Strasznie nie wygodnej sofie. Po kilku minutach dotarło do mnie że leżę w ramionach Harry'ego. Spojrzałam na jego twarz był taki słodki jego długie rzęsy dotykały policzków, grzywka opadała mu na oczy wiec ostrożnie ją poprawiłam. Zamruczał i się uśmiechną myślałam że się obudził ale się myliłam. Jego lewa ręka otaczała moją talie a prawa opadała na ziemie. W jego ramionach czułam się bezpieczna, i cholernie dobrze. Aż nie chciało mi się w ogóle wstawać ale po 5-ciu minutach wstałam poszłam do łazienki. Umyłam twarz, zęby, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam TO. Poszłam do kuchni i zrobiłam śniadanie czyli naleśniki z syropem klonowym kochałam to danie. Wyciągnęłam dwa talerze z szafki i nałożyłam porcje. Danie zaniosłam na stół, położyłam także sztućce i poszłam do lodówki po sok jabłkowy i wzięłam jeszcze dwie szklanki. Wszystko postawiłam na stole i śniadanie było gotowe. Po kilku sekundach obudził się Harry.
-Co tak ładnie pachnie ?-zapytał zaspany.
-Śniadanie wstawaj bo ci ostygnie.
-Poczekaj tylko umyję ręce.-Powiedział i po kilku minutach był z powrotem usiadł przy stole  a  ja mu się bacznie przyglądałam. Ukroił kawałek placka i skosztował uśmiechną się i zamkną oczy. Śmiesznie to wyglądało więc też się zaśmiałam równocześnie nalewając soku do swojej szklanki.
-Od dzisiaj robisz mi to codziennie na śniadanie.
-Okey- zaśmiałam się po czym napiłam się soku
-Co dzisiaj robimy ?
-Nie wiem. A nie już wiem ja muszę posprzątać  bo jutro babcia przyjeżdża.
-Aha. Myślałem o kinie ale jak chcesz to ci pomogę.
-Nie trzeba. Ale o pierwszej możemy się spotkać jak chcesz.
-Pewnie to przyjdę po ciebie o pierwszej. A ogólnie która godzina ?
-10:30 a co ?
-Musze lecieć na zajęcia. To widzimy się później, pa kochanie.
-Pa i nie mów tak na mnie.
-Czemu ? Kochanie.
-Pa.- powiedziałam i pomachałam mu po chwili byłam sama w domu. Wzięłam się do sprzątania. Skończyłam o 11:00 i w tedy w moim domu pojawiła się Niśka. Po powrocie do NY nie widziałam się z nią na zajęciach z tańca też jej nie było. Więc mam okazje żeby ją popytać jak było. Opowiedziała wszystko  poznała jakiegoś chłopaka jak zawsze z resztą. Chciała bym mieć taką charyzmę jak ona. Ale to nie możliwe ona przyciąga ludzi jak magnez. Dochodziła 12:00 Niśka poszła do miał pilnować siostry. Fajnie ze ja nie mam rodzeństwa. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic, zrobiłam makijaż, ubrałam TO a włosy wyprostowałam i rozpuściłam grzywkę spięłam wsuwką. Byłam gotowa. telefon schowałam do kieszeni podobnie jak portfel. Po dziesięciu minutach Harry stał w moich drzwiach.
-Gotowa ?
-Gotowa- Powiedziałam i wyszliśmy z mieszkania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz