piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 6

Miną już tydzień więc za dwa ma wrócić babcia. Z Harry' m widziałam się prawie codziennie, rzeczywiście często się  widzieliśmy i świetnie się bawiliśmy ni i przy okazji zaprzyjaźniliśmy się. Leżałam w hamaku na balkonie. Dzisiaj było pięknie świeciło słońce. Jestem dzisiaj z nim umówiona idziemy na kolację. Ma po mnie przyjść o 19:30 jest 18:00 więc powoli zacznę się szykować. Poszłam do łazienki wziąć prysznic, zrobiłam makijaż i poszłam do pokoju się ubrać. Ubrałam sukienkę którą kupiłam z Niną w Forever21. Spojrzałam na zegarek i była już 19:25 więc spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Usłyszałam tylko dźwięk domofonu krzyknęłam tyko "Już idę". Bo biegłam po schodach o mało co się nie zabiłam w tych szpilkach kiedy biegłam. Otworzyłam  Harry'emu i poszłam się jeszcze czegoś napić.
-Cześć... o mój Boże...-Powiedział chłopak.
-Co źle wiedziałam poczka...
-Wyglądasz  cudownie. Pójdziemy tam i jeszcze mi cię ktoś ukradnie.-Powiedział i ukazał swoje słodkie dołeczki. Przytulił mnie ja to odwzajemniłam i powiedziałam.
-Słodki jesteś...-Powiedziałam a on mnie pocałował. Było cudownie po chwili przestał. Zawiodłam się.
-Przepraszam...-powiedział.
-Nic się nie stało. To co idziemy ?
-Tak chodź.-Powiedział i wyszliśmy. Całą drogę jechaliśmy bez słowa czułam się trochę dziwnie z tego powodu. Miałam wrażenie że to moja wina nie wiem dla czego. To było bardzo dziwne.


PNUNKT WIDZENIA HARRY'EGO.
Sara zachowywała się trochę dziwnie. Poznałem to z jej wyrazu twarzy. Maiłem wrażenie że to co się stało u niej w domu brała na siebie. Nie chciałem żeby tak było. To co się tam stało było dziwne zachowywaliśmy się jak para. Pocałowałem ją ale nie mogłem się powstrzymać, ona jest cudowna nie powtarzalna, taka nie winna nie pozwolę na to żeby ktoś ją skrzywdził. A to jak zapytała dla czego na nią nie patrzę mnie kompletnie zdziwiło. Myliła się patrzyłem na nią ponieważ jest prze piękna gdybym był malarzem namalował bym jej portret i zawiesił nad łóżkiem. Wiem to chore  ale prawdziwe. Z zamyślenia wyrwał mnie jej piękny głos.
-Harry...?
-Co ? Co się stało ?
-Przepraszam.
-Za co koch...-Ugryzłem się w język.
- Za to co się stało w mim mieszkaniu... J...ja nie powinnam. Przepraszam.-Ostatnie słowo powiedziała z zażenowaniem.
-Wiesz co ?-pokręciła przecząco głową.-To ja powinienem przepraszać.-Powiedziałem i równocześnie zakończyłem temat. Byliśmy już na miejscu specjalnie wysiadłem  szybciej aby otworzyć Sarze drzwi. Zanim się obejrzałem byliśmy już przy stole.

PNUNKT WIDZENIA SARRY
-Co zamawiasz ?-Zapytał Harry.
-Nie wiem. Chyba sałatkę.
-A do picia ?
-Wodę.- Powiedziałam a Harry przekazał to kelnerowi.
- Czym ty się tak przejmujesz ?
-Niczym...
-To co jest ? Odkąd wyszliśmy z twojego mieszkania to dziwnie się zachowujesz. Mi możesz powiedzieć.
-Niczym... wszystko jest okey.
-Nie jest widzę to i czuje.-Powiedział chłopak  i złapał mnie za rękę którą miałam położoną na stole.-Wiesz co tu jest trochę nudo zabiorę cię gdzieś indziej.
-Co a co z jedzeniem. ?
-Zjemy pizzę no chodź-Powiedział chłopak i wyszliśmy z restauracji. Jechaliśmy w nieznaną my stronę. Nie było jeszcze ciemno była dopiero 21:00 ale i tak Nowy Jork wyglądał niesamowicie .
-Jesteśmy- powiedział chłopak. Zatrzymaliśmy się przy przystani było niesamowicie po prostu nie bywale. Wyszliśmy z samochodu i poszliśmy na most. Usiedliśmy na ławce i patrzyliśmy na horyzont. Harry wstał i ściągną koszulkę nie mogłam się powstrzymać od patrzenia na niego. Był umięśniony i miał dużo tatuaży. Naj bardziej podobał mi się motyl był prze piękny. Poczułam tylko nie wiele kropli spływających na moich ramionach ponieważ Harry skoczył z mostu.
-Nie kąpiesz się.
-Niee...-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-No chodź wiesz jaka ciepła woda.
-Ale ja nie umiem dobrze pływać.
-To cię nauczę.
-No dobra ale się odwróć.
-A mogę zasłonić oczy ?
-No dobra ale nie podglądaj. -Powiedziałam a chłopak zasłonił oczy. Ściągnęłam pierw buty, gdy miałam ściągać sukienkę odwróciłam się i spojrzałam na Harry'ego. Miał dziurkę między palcami.-Miałeś nie patrzeć.
-Okey...-powiedział a ja powoli ściągnęłam sukienkę.
-Dobra...ten no mam zeskoczyć czy co ?-Spytałam zasłaniając się rękoma.
-Ta w razie w jestem i cię uratuję.-Powiedział i ukazał swoje dołeczki. Zeskoczyłam. Wbrew pozorów nie było tam głęboko ale i tak się bałam. Trzymałam się Harry'ego  a raczej jego ramion.
-Więc zaczynamy...-Powiedział i zaczął mi tłumaczyć co i jak. Później zrobiło mi się zimno i wyszliśmy na most. Harry powiedział żebym nie ubierała swojej sukienki i podał mi swoją koszulkę. Wzięłam ją i ubrałam siedzieliśmy gadaliśmy i w ogóle śmieliśmy się... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz