sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 2

                        -N.Y.C. USA-
Kiedy wstałam rano nic mi się nie chciało robić więc leżałam na łóżku jakieś dziesięć minut.  Wygramoliłam się z łóżka i spojrzałam w okno. Zobaczyłam chłopaka tego samego co na plaży. Uśmiechnął się i odszedł a ja szybko zasłoniłam roletę. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ciuchy i ruszyłam w stronę łazienki. Ubrałam się w to , uczesałam się w kok i zrobiłam lekki makijaż. Umyłam twarz, zęby i jak zawszę zeszłam do kuchni gdzie były pieniądze na pieczywo zawsze rano chodzę do sklepu. wzięłam pieniądze i wyszłam. Po 10 minutach byłam na miejscu. Kupiłam dwie bagietki i  pięć bułek. Kiedy wychodziłam ktoś na mnie wpadł. Podniosłam wzrok był to wysoki zielonooki mężczyzna ten sam co mnie obserwował.
-Przepraszam nić ci nie jest.- Powiedziała zachrypniętym głosem.
-Nie to ja przepraszam. To ja jestem taką nie dojdą.-Powiedziałam z uśmiechem.  Chłopak się tylko uśmiechną a ja poszłam dalej. Kiedy dotarłam do domu Babcia już nie spała tylko parzyła kawę poczułam to po zapachu unoszącym się w powietrzu. Zaniosłam zakupy do kuchni i dałam babci całusa na przywitanie. Nakryłam do stołu i usiadłyśmy do śniadania.
-Jak się spało ?- spytała babcia
-Jak zawsze wygodnie.
-A jak było na plaży wczoraj tak szybko uciekłaś że nie było okazji zapytać.
-Było super woda ciepła tak samo jak piasek. Po prostu chodzić się na nim nie dało tak parzył.
-Sarah muszę coś ci powiedzieć.
-Tak- Powiedziałam równocześnie smarując kanapkę masłem.
- Jutro jadę do cioci Carin do Brooklyn' u na trzy tygodnie, ponieważ jest chora. Będziesz miała cały dom dla siebie ale nie rób żadnych imprez dobrze ?
-Dobrze ale jak ty tam pojedziesz przecież nie mamy samochodu.
-Wujek Joe po mnie przyjedzie. Bo pracuje nie daleko Brooklynu.
-Dam sobie radę. -Ale ja o to nie pytałam. Bo ja to wiem.
Po śniadaniu posprzątałam i zadzwoniłam do Niny co będziemy robić. Powiedziała że możemy iść na zakupy a ja się zgodziłam. Powiedziałam mojej opiekunce że wychodzę i ruszyłam w umówione miejsce czyli do starbucksa. Zamówiłyśmy  dwa Caramel  Frappuccino na wynos i ruszyłyśmy do sklepu Forever21. Ja kupiłam to cudo i to Niśka oczywiście nic bo jej się nic nie podobało. Więc poszłyśmy do Victoria's Secret. I też nic nie kupiłyśmy. Więc tylko ja wyszłam szczęśliwa. Później poszłyśmy do mnie.
-Wiesz co zazdroszczę ci figury.- Żaliła się Nina.-Wiesz co ?
-Co ?- odpowiedziałam chrupiąc marchewkę i przeglądając sieć.
-Poznałam chłopaka.
-Super.-Powiedziałam ze sarkazmem w głosie.
-A ty mnie w ogóle słuchasz ?-Nie
- Tak.
-Wiesz co ja już pójdę.
-Poczekaj odprowadzę cię.
-Nie nie trzeba.
-No to pa.-Powiedziałam i ją przytuliłam.
-Pa.-Powiedziała. Wyszłam z nią ale ona poszła do drzwi a ja do kuchni. "Do widzenia" krzyknęła i wyszła. Wzięłam sobie coś do jedzenia i poszłam do pokoju (tylko widoki są inne). Usiadłam sobie na ławie przy oknie z moimi płatkami muslie. Patrzyłam przez okno. Spojrzałam na blok z na przeciwka. Był tam patrzył się na mnie. Uśmiechną się do mnie. Sięgnęłam po kartkę i napisałam na niej

                                                              Co ty ode mnie chcesz
I zaraz odpisał
                                                              Ja nic
ta jasne pomyślałam
 
                                                                To dlaczego się na mnie patrzysz ?
Odpisał
                                                                Odpowiem ci na to pytanie jak się ze
                                                               mną umówisz. Piątek kino pasuje ?

Miałam wątpliwości ale po pewnym czasie się zgodziłam. Umówiliśmy się w piątek o 19:30. Po naszej konwersacji jeżeli to można nazwać konwersacją. Poszłam do łazienki i przyszykowałam się do spania bałam się co będzie w ten piątek...
____________________________
Hej podoba się jak tak to super a teraz mała fotka Harry'ego
                            
                             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz